dziennikarska szuja

– To ja jestem Tom Valle.
– Wiem.
– Nie, ja jestem tym Tomem Valle’em, o którym mówisz. Tym, który nie poszedł do więzienia.
– Wiem – powtórzył. – Sprawdziłem to, kiedy odebrałem twoją wiadomość. Byłem ciekaw, czy mi powiesz.
– Powiedziałem.
– Prawdę mówiąc – bo mówimy tutaj prawdę – jestem zaskoczony, że nie zmieniłeś nazwiska. A jeszcze bardziej dziwi mnie to, że znowu pracujesz w gazecie. Nawet jeśli to gazeta w miasteczku Pleasantville. Hinch chyba wie?
– Tak.
– To dobrze. Czy to ma być próba resocjalizacji?
– Zapytaj jego.
– Może powinienem. W końcu to trochę tak, jak wpuścić pedofila z powrotem do szkolnej klasy, prawda?
– To stare dzieje. Zgodnie z orzeczeniem sądu spłaciłem dług względem społeczeństwa. Szczerze. Moglibyśmy zmienić temat? Byłem po prostu ciekaw, czy mógłbyś podzielić się ze mną informacjami o…
Bardziej mnie martwi twój dług względem dziennikarstwa – przerwał mi. – Tego długu nie możesz spłacić. Ludzie tacy jak ty niszczą nasz zawód. Łamią niepisane zasady. Przez takich jak ty wszyscy jesteśmy dziennikarzami tabloidów – powiedział podnosząc głos. – Byłeś wiarygodny. To naprawdę było coś. Trafiłeś tam, gdzie większość z nas miała nadzieję kiedyś się znaleźć. Ale nie daliśmy rady. Teraz przez ciebie przeciętny Joe sądzi, że wszystko być może jest bzdurą, że reality TV to kit, że wymyślamy rzeczywistość. Dlatego oddzwoniłem. Chciałem ci to powiedzieć. Siedziałem i słuchałem jego zarzutów, nie rozłączając się.

Jestem Wam winien wyjaśnienia. Historia, na której trop wpadłem zupełnie przypadkiem miała miejsce jakieś 50. lat temu. Zginęły wtedy 893 osoby. Wygląda na to, że strażnicy tajemnicy stracili nad nią kontrolę. Afera atomowa, a może raczej powinienem powiedzieć tragedia jaka spotkała niewinnych ludzi stała się tematem mojego śledztwa…
Tak to ja jestem Tom Valle, materiał na wielkiego dziennikarza, który skończył swój triumfalny marsz na szczyt medialnej kariery w dziurze na jakiejś tam pustyni, gdzie pisuję o urodzinach w domach starców dla lokalnej gazetki, która nawet nie ukazuje się regularnie…
Czy prowadzone śledztwo pomoże mi odzyskać utraconą wiarygodność? A co jeśli historia wygląda łudząco podobnie do tych, które ściemniłem w swojej karierze? A co jeśli tą też ściemniam… A co jeśli mówię prawdę, ale jestem prowadzony przez jej meandry w taki sposób, by nikt przypadkiem mi nie uwierzył?

Teraz to również Twoja sprawa… Moja historia „W żywe oczy” jutro pojawi się w księgarniach…
Czy ta historia wydarzyła się naprawdę? Sprawdź.

 
tagi:

~ przez jayson blair w dniu 25 marzec, 2007.

Napisz odpowiedź