wiarygodność informatorów.. ehh

byłem na spotkaniu. pierwsza po południu, jasno, stoimy obok ażurowej ściany parkingu, tymczasem koleżka pyta mnie “czy już północ”. Jak polegać na wiarygodności takiego informatora? Udawał? Świrował, żebym się od niego odpieprzył? A moze zwariował naprawdę? Może cała ta sprawa ma na celu jedynie wyeliminowanie z gry ludzi, którzy dowiedzieli się czegokolwiek. Powtarzał “oni tu są”. Wiem, wiedziałem, że byli, są cały czas. Już nawet nie czaja się w żadne podchody. Co mam podejść i zapytać - witam panów, jak leci, co słychać? A moze to nie najgłupszy pomysł? Moze taka bezczelność się opłaci?

To byłby niezły wkręt - dzień dobry panie utajniony, w czym mogę pomóc… robiliśmy kiedyś takie numery kiedy dorabiałem sobie jako barman. Każdy wiedział kiedy do knajpy wchodził pies. Każdy wiedział po co przychodził i ze może nam skoczyć. Więc zaczynała się zabawa. Proponowanie drinka na koszt firmy - wiadomo na służbie nie można…
Stawianie kolejnych kolejek przy okazji zamówień klientów. W końcu szybki podjazd - co słychać “panie utajniony”… Gość :gdzie toaleta? Po czym znikał. Może warto wypróbować teraz stare sprawdzone metody? Co mam do stracenia? Nic. Przekonałem się, że nieźle mi w fioletowym..

 
tagi:

~ autor jayson blair w dniu 14 marzec, 2007.

Odpowiedzi: 2 to “wiarygodność informatorów.. ehh”

  1. Yyy, trafiłem tu z gwaru…dwa razy przeczytałem tekst i obejrzałem video - gratulacje jeśli chodzi o komunikatywność materiału, wciąż nie mam pojęcia o co chodzi…

  2. chyba o nic przyjemnego, patrzac pobieznie po pozostalych wpisach :(

Napisz odpowiedź