wada wrodzona

Wada wrodzona, pomyślałem, patrząc na jego twarz. Wyobrażałem sobie, że to był wypadek, jakaś koszmarna jatka, po której nie dało się poskładać go z powrotem. Ale nie. Nie miał blizn. To była awaria podczas procesu produkcyjnego. Taki się urodził.
– Jak trafiłeś na tę stację benzynową? Nie mogę tego rozgryźć – powiedziałem.
– Nie?
Przyłożył rękę do ucha i pokazał coś na migi. Bawiliśmy się w szarady.
No jasne.
– Moja komórka? – powiedziałem. – Śledziłeś mój telefon? jak na amerykańskich filmach!!
– Bez komentarza. Czy to pytanie poza wywiadem? Nie chciałbym być cytowany.

Za pomocą satelity można w dzisiejszych czasach określić czyjeś położenie z dokładnością do piętnastu centymetrów. Nawet nie musi korzystać z telefonu, wystarczy, że go nie wyłączy. Dzięki temu nas znalazł, mógł bez trudu nas śledzić i zakraść się na stację benzynową, gdzie spaliśmy. Żeby w to uwierzyć musiałbym przeprowadzić się do Stanów. Nie suszyć telefonów w mikrofali, nie prać dzieci w automacie, namierzać przez satelity. Póki co w tym kraju, jedynym satelitą przez którego ten pajac mógł mnie namierzyć był sprzedawca z rozbieganymi oczkami. Wiedziałem, że te gadki o przyjaźni i wsparciu i wierze w moje racje, ociekające wazeliną blah to ściema. W żywe oczy. Tylko jaki mógł mieć w tym interes… Kasa czy święty spokój?

 
tagi:

~ autor jayson blair w dniu 13 marzec, 2007.

Jedna odpowiedź to “wada wrodzona”

  1. czytam, i mam nadzieje ze to co piszesz to jakas cholerna fikcja. przerazajace.

Napisz odpowiedź