grzebanie w błocie
Cisza. Wysiadłem i wszedłem po schodach. Pchnąłem drzwi i zajrzałem do środka.
Tym razem piecyk nie był włączony, ale było wczesne popołudnie i dość słońca, żeby rozproszyć zimno.
Nikt nie zawracał sobie głowy posprzątaniem bałaganu. Teraz zobaczyłem to miejsce takim, jakim było – ktoś je splądrował, tak samo, jak piwnicę w moim domu zanim się do niego wprowadziłem.
Usiadłem i tym razem przeszukałem wszystko. Wszystko, co i oni musieli przeszukać. Tak naprawdę nie spodziewałem się niczego znaleźć, ale przetrząsnąłem dom bardzo dokładnie. Nigdy nic nie wiadomo. Kiedy zaczynałem pracę dziennikarza, nazywaliśmy to poszukiwaniem złota. Dlaczego? Bo w przeciętnej kopalni trzeba przetrząsnąć trzy tony ziemi, żeby zebrać ćwierć kilograma kruszcu. Jest go tak mało, że nazywa się go niewidzialnym złotem.
Czasem trzeba długo grzebać w błocie, żeby znaleźć to, co niewidzialne.
tagi: polska | życie | pod rozwagę | społeczeństwo



Dodaj komentarz