tylko niektórzy rozmówcy protestują
Na mieście mówią, że niektórzy dziennikarze celowo bawią się rozmówcą. Rysują jego słowa. Łączą strzałkami wątki. Smarują wielkie wykrzykniki. Czepiają się szczegółów, których i tak nie są w stanie opisać w przygotowywanym tekście. A później produkują słowa, które sobie wyobrazili i które w ich odczuciu koniecznie paść powinny. Jedyny problem w tym, że nie padły. Gdyby wszystkie maile wściekłych rozmówców szły do druku, gazety byłyby jak książki telefoniczne. Można się zniechęcić.
kiedyś dawno temu, nawet mnie przytrafił się taki wywiad. Kolega dziennikarz pytał, chociaż z góry znał odpowiedź. To co poszło do publikacji z tym co zostało powiedziane wspólnego miało niewiele. Właściwie zgadzały się tylko moje nazwisko i temat rozmowy… Kto wyszedł na idiotę? Ja.
To była cenna lekcja.
Tylko niektórzy rozmówcy protestują.
tagi: media | społeczeństwo



Pewnie jeszcze niejedna cenna lekcja znajdzie się na Twoim koncie.